|
ETIOPIA na blogu |
||
|
czyli co pisałam na żywo przed, w trakcie i po wyprawie |
||
| A MOŻE….. ETIOPIA? http://milimetr.net/2009/06/etiopia/ | ||
|
TAK! TAK! TAK! czy też “yes! yes! yes!”, jak to rzekła Marta, cytując klasyka decyzja zapadła: JEDZIEMY DO ETIOPII !!!! zanim zacznę tworzyć donosy z naszej wyprawy, tymczasem mała, zaledwie
45minutowa TA DAM! http://milimetr.net/2009/06/ta-dam/ No to klamka zapadła! Już druga, bo pierwsza to była sama decyzja. Tyle, że decyzja nic nie kosztuje, a ta druga klamka już troszeczkę tak. Oto dowód:
|
IAN WRIGHT w Etiopiii
|
|
| DLACZEGO ETIOPIA? http://milimetr.net/2009/06/dlaczego-etiopia/ |
| Trochę sama dla siebie, gwoli uporządkowania
wiedzy oraz celem rozpoczęcia akcji planowania, a trochę dla wszystkich
tych, którzy chcieliby się czegoś dowiedzieć o Etiopii, ale nie chce im się
samemu szukać 1. prastara (3,2 mln lat!) Lucy ponoć wszyscy pochodzimy z Afryki, a za naszą “praprapramatkę”, no dobra
“praprapraciotkę”, uważa się (m.in.) Lucy, czyli żeńskiego australopiteka
(nikogo nie obrażam w 2000 roku znaleziono, także w Hadar, starszego ‘hominida’ (3,3 mln lat), również przedstawicielkę gatunku Australopithecus afarensis, którą nazwano Selam (czyli pokój) 2. Menelik I Pierwszy władca kraju (ok. 1000 p.n.e.) był, jak głosi legenda, synem
króla Salomona i Makedy, czyli królowej Saby. Menelikowi, oprócz uroczego
imienia Dynastia Salomona władała Etiopią do 1974 roku 3. Haile Selassie I ostatni cesarz Etiopii (w latach 1930-1936 i 1941-1974), którego rządy
opisał Ryszard Kapuściński w książce “Cesarz”. Choć cesarza już nie
zobaczymy, to jego duch z pewnością unosi się w powietrzu etiopskim, choćby
w aromacie gańdzi 4. Aksum starożytne państwo założone w I w p.n.e., ze stolicą w…. Aksum, i z granitowym obeliskiem z… Aksum z IV w n.e., będącym ponoć największym (wys. 24 m) obeliskiem, jaki kiedykolwiek został wzniesiony. Kolebka Abisynii, przemianowanej z czasem na biblijną Etiopię 5. Yeha wioska w pobliżu Aksum z najstarszą budowlą Etiopii – wieżą wzniesioną w
stylu sabejskim, datowaną na 7, lub nawet 8 w p.n.e.. Yeha uznawana bywa za
stolicę najstarszej cywilizacji na terenie Etiopii, choć o samej cywilizacji
niewiele wiadomo, ale spekulacji, jak to zwykle w archeologii, jest co
niemiara 6. Jezioro Tana największe jezioro Etiopii, o powierzchni ok. 2849 km² (powierzchnia zmienia się w zależności od pór roku i opadów deszczu) i głębokości nie przekraczającej 14 metrów. W jeziorze Tana rozpoczyna swój bieg Nil Błękitny. Na jego wyspach znajdują się liczne kościoły i klasztory Kościoła Etiopskiego. Niektóre z nich są miejscem pochówku cesarzy Etiopii. Nad jeziorem leży niewielkie miasteczko Bahar Dar a w jego pobliżu znajdują się uważane za jedne z najpiękniejszych w Afryce, niemal 50 metrowe wodospady Tys Yssat 7. Lalibela nieoficjalny 8-my cud świata (jeden z wielu nieoficjalnych 8-mych cudów
świata 8. Ortodoksyjny Kościół Etiopski jeden z przedchalcedońskich kościołów wschodnich, powstały w IV w n.e., niegdyś podlegający patriarsze koptyjskiemu w Aleksandrii, obecnie niezależny, autokefaliczny kościół narodowy, z szabatem, obrzezaniem, i baaaardzo długim postem. niezwykłe, nadzwyczajne, unikatowe, niepospolite, niepowtarzalne, szczególne, wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju, charakterystyczne dla Etiopii, krzyże 9. Semien malownicze wulkaniczne góry z charakterystyczną dla Etiopii formą geologiczną, zwaną ambą, czyli górą z płaskim szczytem (o ile szczyt może być płaski), z najwyższym (4620m) szczytem - wygasłym wulkanem – Ras Daszen Terara, będącym jednocześnie 4-tym pod względem wysokości szczytem Afryki. 10. Felasze/Felaszowie W rejonie gór Semien mieszkali Felaszowie, zwani czasem Czarnymi Żydami, potomkowie Menelika (lub też, w/g innej wersji, eskorta Menelika I, przybyła z nim wprost z dworu króla Salomona, lub też wedle jeszcze innej, uchodźcy ze zburzonej przez Rzymian Jerozolimy, lub…), tak czy tak, Felasze to wyznawcy judaizmu w najbardziej pierwotnej postaci, opartego jedynie na Torze, bez znajomości Talmudu. Przed 20-stu laty było ich w Etiopii jeszcze ok.60 tysięcy, jednak z powodu wojen wewnętrznych prawie wszyscy (poza kilkoma rodzinami) zostali przerzuceni do Izraela. Te kilka rodzin mieszka teraz pod Gonderem i chyba względnie nieźle prosperuje ze sprzedaży pamiątek po ‘Czarnych Żydach’. 11. Gonder średniowieczne miasto z kompleksem zamków i kościołów Fasil Ghebbi, który pełnił w XVII i XVIII w. funkcję rezydencji cesarzy Etiopii. Mieszanina wpływów portugalskich, indyjskich oraz arabskich, bywa nazywana “afrykańskim Camelotem”. 12. Dolina Omo - jednej z największych rzek w Etiopii, rozpoczynającej swój bieg na Wyżynie Abisyńskiej w środkowej części kraju, a kończącej u zbiegu granic z Kenią i Sudanem. Zamieszkała przez rozmaite plemiona,w tym lud Mursi, którego kobiety wypychają sobie wargi charakterystycznymi krążkami, o średnicy przekraczającej nawet 12 cm! Dolina Omo jest także niezwykle ważna ze względów antropologiczno-archeologicznych, gdyż w tej okolicy znaleziono liczne skamieniałe szczątki kopalnych hominidów, a także świadectwa pradawnej kultury materialnej — prymitywne narzędzia należące do tzw. kultury Olduvai ach, o tym właśnie uczyłam się na 1-szym roku studiów, może też stąd taki
sentyment i ciąg do Etiopii 13. Melka Kunture kompleks stanowisk archeologicznych położonych ok. 50 km na południe od Addis Abeby. Najstarsze stanowiska tego kompleksu datowane są na okres ok 1,7 mln lat. 14. Tiya miasto na południe od Addis Abeby z pobliskim stanowiskiem
archeologicznym z zachowanymi 36 prehistorycznymi kamiennymi stelami
nagrobnymi – coć, jak te w północnym Laosie, do których nie dotarłyśmy 15. Harar Jugol muzułmańskie miasto na wschodzie, 4-te najświętsze miasto Islamu, z około setką meczetów, z których najstarsze datowane są na X w n.e. Od lat 60-tych XX w miejsce spektakularnego widowiska polegającego na karmieniu mięsem hien! ;] 16. Kaffa prowincja w południo-wschodniej Etiopii, w której dawno dawno temu pewien pasterz o imieniu Kaldi, wkurzony zachowaniem rozochoconych kóz, które nażarłszy się owoców z pewnego drzewka, nie chciały w ogóle spać, sam skosztował ziarenek i też już nie chciał spać…. 17. Kaberu zagrożony wyginięciem endemiczny ni to wilk, ni to lis (Canis simensis) |
Obiekty z Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO:* 1978 – Park Narodowy Semien na razie tyle na szybko, resztę będę uzupełniać w miarę wolnego czasu. Ale prawda, że brzmi interesująco?! No i jak tam nie jechać?
W związku z wypadającą dziś rocznicą naturalnych (w odróżnieniu od styczniowych ceremonialnych) urodzin HS, chciałabym niniejszym życzyć wszystkim wszystkiego! Jako, że zaraz ruszamy na imprezę firmową, to z s.Joanną nie omieszkamy wznieść toastu “haljeselasssjeejjejejjejejee jeee” za naszą wyprawę!
|
|
INFORMATOR PRAKTYCZNY: |
http://milimetr.net/2009/08/informator-praktyczny/ |
| jako, że go w końcu nie dokończyłam to zapraszam
do obejrzenia na blogu (http://milimetr.net/2009/08/informator-praktyczny/)
tego, co zaczęłam kiedyś tam jak dokończę, to tu wstawię albo wstawię gdzieś na końcu w podsumowaniach, jako doszczegółowienie wydatków
|
MUZA, KTÓRA WKUZA ;) doszły mnie słuchy, że muza w tle jest a to za głośna, a to za niedobra, a to nie można jej zastopować No to ją na razie wyłączyłam w cholerę! |
| TRASA http://milimetr.net/2009/09/trasa/ |
| a właściwie na razie zalążek trasy, ot, coby
sobie uświadomić, gdzie co jest, a co zdołamy zobaczyć to już insza inszość
No dobra, po wielu delyberacyach, wirtualnych dyskusjach, pomyłkach w
literkach w nazwach miast, skutkujących wielosetkilometrowymi
nieporozumieniami Oto ona, ta trasa:
zobaczymy, co wyjdzie, ale ma szansę wyjść to właśnie, co powyżej _____________________________ JUŻ ZA PARĘ GODZIN RUSZAMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! |
|
HISTORYCZNA PÓŁNOC |
http://milimetr.net/2009/09/historyczna-polnoc/ |
| 12-18 wrzesnia 2009 Tak! To
byl zdecydowanie strzal w 10-tke!!! No dobra, bo zawialo mentorstwem. Po kolei: 12/09/2009-13/09/2009 Addis (Abeba) – wszyscy mowia
Addis, po prostu Zaliczone zabytki: I to by było raczej na tyle. 16/09/2009-17/09/2009 Gondar (lub Gonder, nie mylic z
Gondorem, co ja nagminnie czynie)
|
|
CHRZEŚCIJAŃSKIEJ PÓŁNOCY c.d. |
http://milimetr.net/2009/09/chrzescijanskiej-polnocy-c-d/ |
| 18/09/2009-20/09/2009 Axum – Yeha – Axum Do Axum tez przyleciałyśmy, bo jako się rzeklo powyżej, dobra droga na Gonderze się konczy i dojazd do Axum zajal by nam minimum caly dzien, jeśli nie dłużej, bo nawet nie ma bezpośredniego polaczenia Gonder – Axum. Za to podobnie jak w Gonderze 2 dni to za dlugo, tak i tu, jak się okazuje 3 dni to tez przesada. No, ale tego wczesniej tez nie wiedziałyśmy… Axum – jedno z najstarszych (po Yeha), to najświętsze miasto chrześcijańskiej Etiopii. To tu, w kosciele sw.Marii z Syjonu, przechowywana jest, jak wszyscy wierza, Arka Przymierza z Bogiem. Która zreszta zakosil z Jerozolimy pierwszy wladca Etiopii, syn Salomona i krolowej Saby, Menelik 1! Jest, czy nie jest, nikt jej nie oglada, bo wiadomo: kto zobaczy, tego szlag trafi! Za to na corocznym swiecie Meskel, wynoszona i obnoszona po miescie jest jej kopia. Meskel wypada w najblizsza niedziele 27/09/2009. No ale my już wtedy mamy ruszac z Addis na poludnie… Axum ma jeszcze inna, z archeologicznego punktu widzenia wazniejsza, atrakcje – liczne stele, z przedchrzescijanskiego okresu sabejskiego. Proste, male, gładkie, srednie, duze, az po gromne, „bogato ilustrowane”, glownie motywem fałszywych drzwi. W tym te największą, zwalona, popekana, która jednak była, jak sie uwaza, największym tego typu monumentem, jaki człowiek próbował wznieść. W ogole cale Axum to jeden wielki zabytek, pod kazda chalupa zapewne cos się kryje i az dziw, ze nie lataja tu bandy archeologow z obledem w oczach i lopatami w rekach! Co jeszcze zaliczyłyśmy w Axum: Dungur – zwany palacem krolowej Saby No i Yeha! Niespelna 60 km od Axum lezy Yeha, mala wiocha wśród gor, ktor niegdyś była stolica pierwszej cywilizacji na terenie dzisiejszej Etiopii. Zalozona prawdopodobnie przez kolonizatorow z poludniowej Arabii. Dzis obejrzec można tylko swietnie zachowana swiatynie z VIII, bądź V w p.n.e. 21/09/2009-22/09/2009 Lalibela Piekna nazwa, zwłaszcza jak się probuje ja wypowiedziec z praskim
akcentem „Llallybella”. O Lalibeli dopisze kiedy indziej, dzis jesteśmy już w Addis a rano
ruszamy do Harar.
|
| ETIOPSKIE IMPRESJE | http://milimetr.net/2009/09/etiopskie-impresje/ |
| CZYLI OGOLNE UWAGI NA TEMAT ETIOPII
w kolejności dowolnej, jaka mi akurat przyszla do glowy wpis ten bedzie sie zmienial,modyfikowala,mutowal, w zaleznosci od mojej weny i mozliwosci technologicznych Ludzie Uzupełnienie: ale jednak już nas niektórzy zaczynaja irytowac! Tzn.
natrętne dzieci, i naciągający dorosli Technika/technologia/hi(low)-tech W Addis nie było cisnienia w wodzie, znaczy sobie ciurkala dostojnie,
majestatycznie, z namaszczeniem… Cecha do kapieli zupełnie nieprzydatna A przeciez ciagle jesteśmy na bogatszej i lepiej rozwinietej polnocy! Hotele, a kwestia “hot shower” Przyroda
Internet Aaaaaa nieuwaznym uprzejmie donosze, ze w dniu dizisejszym zamiescilam 3 wpisy na blogu z kupa zdjec,a nie tylko ten! Wiec uprasza Jsie o ogladanie wczesniejszych rowniez Pozdrowionka z kafejki internetowej w Addis Abebie, w ktorej 00000 i 1111 mkna w eter z zawrotna predkoscia 256 czegostam Co Etiopczycy wiedza o Polsce… - Warsaw – prawie wszyscy, bo tak się ucza geografii, wg schematu panstwo
– stolica |
| MUZUŁMAŃSKI WSCHÓD | http://milimetr.net/2009/09/muzulmanski-wschod/ |
| 23 wrzesnia Addis caly czas zachodizmy w glowe, co dzis robiłyśmy… Przelecialysmy sobie kolo poludnia z Lalibeli Zamieszkałyśmy na jedna, o jakze krotka znowu, noc w tym samym hotelu, co poprzednio No i zaliczylysmy nasz pierwszy raz w Internecie w Etiopii 24-26
wrzesnia 2009 Harar Kolorytu dopełniał pokoj w hotelu, z oknem wychodzącym na bazar (kto był
w muzułmańskim miescie ten rozumie, co to znaczy). Tak wiec z ulga się stad wydostałyśmy. Ale zanim się wydostałyśmy to z duza radością obejrzałyśmy jeszcze
wieczorny spektakl pod tytulem: karmienie hien. Mimo ze, jako turystki
zapłaciłyśmy haracz, to „spektakl” ten wcale nie ma na celu zadowolenia
turystow. Harar zyje od dziesięcioleci w specyficznej symbiozie z
zamieszkującymi pobliskie gory, hienami. Co wieczor w 2 roznych miejscach
miasta tzw hiena-men wynosza ochlapy miesa i karmia nimi glodne zwierzeta.
Sa już na tyle „zaprzyjaźnieni”, ze hieny jedza im nie tylko z reki, ale
nawet z pyska, z buzi znaczy. Proceder kontynuuje sie dalej w noc, kiedy to
hieny chodza sobie po miescie i czyszcza je z odpadow. W Hararze zaliczyłyśmy jeszcze nietuzinkowa atrakcje, a mianowicie
zwiedziłyśmy lokalny browar, produkujący pszeniczne piwo o nazwie
oczywisicie „Harar”. Przemily chemik z dzialu kontroli jakości oprowadzil
nas (odziane w biale fartuszki) po zakładzie i szczegółowo opisal caly
proces produkcyjny. Na koniec zaskoczyl nas znajomością Marii
Sklodowskiej-Curie! A teraz siedzimy na lotnisku w Dire Dawa, w miescie, o którym trudno cos dobrego powiedziec. Muchy, upal, kurz, namolni i agresywni „pomagacze” na dworcu minibusow… Niestety trzeba tu doleciec (bądź dojechac), bo do oddalonego o ok. 50km Harar bezpośrednio z Addis nic nie jezdzi. I lepiej leciec, niż jechac (autobusem kilkanaście godzin, czy jedynym w kraju pociagiem podobnie dlugo), bo na transport naziemny zdarzaja się ataki terrorystyczne.
|
| PRAWDZIWIE AFRYKAŃSKIE POŁUDNIE 27 wrzesnia – 02 pazdziernika 2009 | http://milimetr.net/2009/10/prawdziwie-afrykanskie-poludnie/ |
| 27/09/2009 Arba Minch 505 km
od Addis. Ale jak tu dotarłyśmy? Po drodze mijając 2 historyczne (Etiopczycy nazywaja je mocno na wyrost
„prehistorycznymi”) miejsca: Melka Kunture (które, z racji swieta Meskal,
było zamkniete) oraz Tiya (która., mimo swieta Meskel, była otwarta). O krajobrazach pisalam? No cudnie, po prostu! Co tu pisac, zdjęć jest troche A jutro ruszamy w te naprawde najprawdziwsze plemiona… Chcialysmy Afryke? Mamy Afryke! Oj, chyba oczadziałam od oparow benzyny naszej toyotki-na-lysych-oponkach. Ale to wszystko, psze panstwa NIEWAZNE! A poza tym widzialysmy dzis ludzi Konso (po uprzednim stoczeniu walki z rzekomymi przewodnikami, którzy probuja naciągać turystow na maxa), gdzie dla odmiany toczyłyśmy boj z rozentuzjazmowanymi dziećmi, żądnymi naszych birrow (przypominam lub tez informuje: birr to jednostka monetarna Etiopii). A okolice tej malowniczej dziury, w ktorej siedzimy, zamieszkuja ludy Hamerow! To ci, z czerwonymi wlosami na kobietach. I już dzis ich troche widziałyśmy! I sa prawdziwi, wcale nie skansenowi (jak Konso troche). Jutro z samego rana ruszymy na krotki rekonesans, a potem jedziemy na targ do Demeka, gdzie zjeżdżają się WSZYSCY HAMEROWIE! Ale to dopiero jutro. 29/09/2009 Turmi/Demeka (plemie Hamer), przejazd do Jinka O Turmi już się rozpisałam powyżej (nic się przez noc nie zmienilo), ale
jedzie się do niego dlatego, ze wlasnie w tej okolicy mieszka najwięcej
ludności z plemienia Hamerow, malowniczy lud – którego kobiety maluja sobie
wlosy na czerwono, a mężczyźni nosza gustowne kocyki, opiete na jedrnych
posladkach. 30/09/2009 Jinka (plemie Mursi) Jinka to miejscowość, slynaca glownie z tego, ze przez jej srodek
przechodzi pas startowy. Jinka slynie również z tego, ze prad jest dowozony z Addis, pod warunkiem, ze ktos wysle do Addis takie zapotrzebowanie. Tzn.: miasto jest zasilane z agregatora, któremu należy uzupełniać paliwko. My trafiłyśmy na okres, kiedy zapomniono zamowic owo paliwko, w związku z tym w miescie nie było pradu. A tak poza tym, Jinka to miejsce wypadowe do wiosek Mursi – bodaj
najbardziej wojowniczego plemienia Etiopii. 01/10/2009 Jinka – Key Afar – Arba Minch Czujemy już oddech biletow powrotnych na plecach Jeszcze tylko targ w Key Afar, który miał być bajecznie kolorowy, był jednak tylko targiem bydla; może byłyśmy za wczesnie… Jeszcze tylko nocleg w Arba Minch (mialo być ekskluzywnie, a wyszlo zupełnie przyjemnie w hoteliku „Bekele Mola” z widokiem na 2 jeziora, a za cene zupełnie zalosnie przystepna) Jeszcze tylko powrot do Addis… Może teraz uda się zobaczyc Melka Kunture
(jak jechałyśmy w poprzednia strone było święto Meskel i było zamkniete (o
dziwo, poblisko Tiya, mimo swieta, była otwarta )) Jeszcze tylko wejscie do Internetu w Addis… Jeszcze tylko pare godzin na lotnisku w Addis… (kto wymyślił wylot o 4 w nocy???) No i jeszcze troszke lotu…. I już! I po wakacjach! |
| PIERWSZE ETIOPSKIE PODSUMOWANIA | http://milimetr.net/2009/10/pierwsze-etiopskie-podsumowania/ |
| POGODA, czyli kiedy jechac? Wyglada na to, ze 2-ga polowa wrzesnia jest bardzo dobrym pomysłem. Nie jest jeszcze morderczo goraco. Na polnocy pora deszczowa wlasnie się skończyła (względnie konczy), czyli jest pieknie kwitnąco zielono Na poludniu jeszcze się nie zaczela (ale czai się tuz za rogiem, czyli październik na poludniu może już być nie dosc, ze mokry, nie dosc, ze malo malowniczy, to do tego miejscami nieprzejezdny! Np. do wioski Mursi) Jest to ciagle off-season! Co oznacza: po pierwsze malo turystow, po drugie możliwość negocjowania ceny (czasami, bo ogolnie rzecz biorac Etiopczycy maja to gdzies!) A w kwestii turystow…. Tlumy wala jednk pod koniec
grudnia i zostaja do marca. Czyli jakby pomiedzy 2-ma porami deszczowymi, ta
na polnocy i ta na poludniu. CO i JAK, czyli dlaczego nie zobaczyłyśmy gor Simien i krokodyli
na jeziorze Chana? No i z Gonder wlasnie robi się wypad w gory Simien. 1-dniowy, 2-dniowy,
wielodniowy…. - Axum – podobnie jak Gonder. 1 dzien na miasto zupełnie wystarczy,
zwłaszcza jak się wezmie przewodnika (choc ci tu to się mocno cenia! Twarde
negocjacje niezbędne), - Lalibela – w zasadzie, jeśli się sprezyc i natychmiast po rannym przylocie ruszyc na zwiedzanie 11 skalnych kościołów (koniecznie z przewodnikiem na poczatek, żeby nie tracic czasu na szukanie dojscia do nastepnego kościoła, potem można sobie chodzic samemu w swoim tempie, zwłaszcza ze bilet jest na 5 dni!) to tez wystarczy 1 dzien. Z drugiej strony, choc sama Lalibela to zadupie, to nawet to zadupie ma swój klimat i warto się poszwendac tego drugiego dnia we wlasnym tempie lub tez nawet wyjsc na spacer do kolejnego klasztoru w pobliskich gorach, albo wynająć terenowke na pol dnia i wyskoczyc do klasztorow kawalek dalej. Lub tez nie robic nic tylko pojsc po poludniu do hotelu „Mountain View” (to bodaj najdroższy hotel w calej miejscowości, ale restauracja ma ceny normalne) i zachwycic się widokiem! Kontemplujac zwłaszcza zachod slonca - Harar, tak… tu mam pewien problem. Bo choc samo tzw. Stare Miasto,
czyli otoczone murami XIV-wieczne (?) muzułmańskie miasto, z pokreconymi
uliczkami, dziesiątkami tak oficjalnych jak prywatnych meczetow, kolorowymi
domami, licznymi bazarami, jatkami, zaułkami tematycznymi, jak np. ulica
krawcow (na ktorej szyje się ubrania na starych maszynach wprost na ulicy),
generalnie zacheca swym klimatem do wloczenia się bez celu i zatopienia w
atmosfere tego, troche zatrzymanego w czasie, miejsca, tak z drugiej strony,
tlumy namolnych dzieciakow, bywa ze agresywnych żebraków, niespełna rozumu
wielbicieli czatu (czat w Etiopii to nie sposób komunikacji miedzyludzkiej,
lecz uzywka w lisciach do zucia), zdecydowanie do tego zniechęcają! Plemiona Poludniowe – taka jest oficjalna nazwa tej prowincji Etiopii, z
angielskiego „Southern People”, nawet tablice rejestracyjne z tego regionu
nosza skrot SP (co zreszta mieszkancy polnocy, zwłaszcza Addis, rozwijaja
złośliwie jako „stupid people”). O ile się nie myle, nazwa zwyczajowa jednak
jest Oromia. Tak tez się nazywaja ogolnie ludzie poludnia, jak tez ich
wlasny jezyk oromo, niezależny od oficjalnego amharskiego (tego ucza się w
szkolach, obok angielskiego). Na obserwowanie zycia zwierzat nad jeziorem Chan (hipopotamy, Lflamingi, krokodyle…. Ponoc cudo!) zabraklo nam dnia Co bym zrobila inaczej, lub zaproponowala kolejnym pokoleniom? Środa: Addis – Arba Minch (11h) + 1 dzien, z pierwszej lub drugiej strony, na wypad lodzia z Arba Minch nad jezioro Chan To daje razem i tak 7 dni, ale wydaje mi się ze piątek i sobote możnaby spokojnie polaczyc, być może po wynegocjowaniu dodatkowej oplaty, za to zyskuje się 1 dzien KASA, czyli ile za to wszystko? Jak by tak podsumowac to wychodzi, ze 23-dniowy (z przelotami włącznie)
wypadzie, własnoręcznie zorganizowany, kosztowal nas ok. 7.200,- PLN. - 2900 – przelot podstawowy (KLM – wte&wewte) PREZENTY, czyli co rozdawac i gdzie? ZDROWIE, czyli czym się pokłuć, czego nie przyjmowac pod zadnym warunkiem, a co wrecz przeciwnie! I tu już zabrakło mi weny lub czasu, lub weny i czasu |
FOTKI Z ETIOPTKI http://milimetr.net/2010/03/fotki-z-etioptki/
to na razie pierwsza przymiarka – ściema taka, bo ja w proszku ciągle z tymi zdjęciami (a im bliżej egzaminy o wawie, tym bardziej w proszku ja jestem) ale tymczasem połączyłam w jedność wszystkie foty, które wysyłałam na bloga bezpośrednio z Czarnego Lądu, oto one: Etiopia 2009 157 Photos Etiopia 2009 262 Photos Etiopia 2009 456 Photos Etiopia 2009 530 Photos Etiopia 638 Photos
Legenda: jako, że wysyłałam zdjęcia partiami, to i powstało kilka galerii – części, czyli trzeba sobie kliknąć na obrazeczek powyżej, żeby wejść w daną część, a żeby z niej powrócić to trzeba się cofnąć o stronę, jak to zwykle w internecie bywa, a tam jeszcze wcześniej, zanim się cofnie to jest takie coś na górze z lewej “View with PicLEns” i to jest takie fajne i jak by na to kliknąć to się jakoś tak lepiej ogląda. To taka tylko moja nieśmiała rada :]. Jacie! ja to mam dar tłumaczenia jednak! ps. a tu jeszcze bonusik: fauna (to co sie dalo zlapac) i flora Etiopii Etiopia 2009 356 Photos |
|
|